Drukuj

Zasadnicze pytania...

 

Żyjemy w kraju, który uważa się za chrześcijański. Obchodzimy przeróżne religijne święta, a  nasz naród pod względem kultywowania kościelnych tradycji dość dobrze wypada na tle coraz bardziej zsekularyzowanej i obniżającej moralne standardy Europy. Imię i słowa Jezusa Chrystusa - założyciela chrześcijaństwa - są często wspominane; większość Polaków określa siebie jako ludzi wierzących.

 

Jednak długoletnie praktykowanie pewnych religijnych obrzędów i powtarzanie przekazywanych z pokolenia na pokolenie wyznań wiary prowadzi często do tego, że zaczynamy robić to wszystko bezrefleksyjnie i mechanicznie. Przestajemy zastanawiać się nad sensem, wymową i powodami wyznawanych przez nas prawd, spełnianych ceremonii, obchodzonych świąt. Taki stan rzeczy może niestety doprowadzić do tego, że to w co wierzymy i praktykujemy w kościołach nie ma żadnego wpływu na nasze codzienne życie poza murami katedr, czy kaplic. Dokładnie w takiej duchowej kondycji znalazł się kiedyś Boży naród Izrael i o to jak Bóg za pośrednictwem swego proroka podsumował ich pobożność: 

Wyrzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach, i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie; ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem, dlatego właśnie Ja ponowię niezwykłe działanie cudów i dziwów z tym ludem: zginie mądrość jego myślicieli, a rozum jego mędrców zaniknie. (Księga Izajasza 29:13-14)

 

 

Szanowny Czytelniku! 

 

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad znaczeniem życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, którego nazywamy Panem i o którym tak wiele mówimy w kościołach? Przemyślałeś dogłębnie jakie ma to znaczenie dla Ciebie, żyjącego w XXI wieku?        

 

Jedyne, prawdziwe wyjaśnienie życia, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa niesie tylko Pismo Święte (Biblia) - miarodajny, historyczny zapis Jego słów i czynów, sporządzony przez uczniów, którzy przebywali z Nim przez 3 lata, będąc  bezpośrednimi świadkami tego, co potem zawarli w swoich pismach, które dziś znamy pod nazwą ”Nowy Testament”. Biblia znajduje się dziś w wielu polskich domach, jest do nabycia w kościołach i księgarniach, nie możemy więc być dłużej ignorantami w tych, jakże istotnych dla naszej egzystencji, kwestiach. 

 

 

 

Dlaczego Chrystus musiał umrzeć?

 

Zacznijmy od tego, że Syn Boży zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że czeka  go śmierć: Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. (Ewang. Mateusza 16:21; podobny zapis mamy w rozdziale 20, wersety 17-19 tej samej Ewangelii) Jezus Chrystus był nie tylko człowiekiem, lecz również Bogiem, więc z racji swojego boskiego atrybutu wszechwiedzy miał wgląd w przyszłość. Z pełną świadomością zmierzał do stolicy ówczesnego Izraela, by tam przecierpieć chwile poniżenia i odrzucenia przez przywódców religijnych oraz umrzeć. Ale dlaczego?   

 

Oto jak Chrystus wyjaśnia znaczenie i konieczność swojej śmierci: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. (Ewang. Jana 6:51). Jezus pozwolił wydać siebie na śmierć, by świat (czyli my, ludzkość) mógł zyskać możliwość życia wiecznego. Czy to oznacza, że ludzkość jest w stanie śmierci? Co miał na myśli Bóg  w ludzkiej postaci, mówiąc te słowa?

Nowy Testament naucza, iż faktycznie znajdujemy się w stanie duchowej śmierci, czyli oddzielenia od Stwórcy. Dlaczego? Z powodu naszej grzeszności, która przejawia się w konkretnych, grzesznych aktach: myślach, słowach, czynach, które są niezgodne z moralnym, Bożym Prawem, jakie Bóg zapisał w naszych sumieniach oraz na kartach Biblii. Oto jak podsumowuje to Apostoł Paweł, który był gorliwym prześladowcą wyznawców Chrystusa, lecz doznał moralnej przemiany pod wpływem spotkania ze Zmartwychwstałym i stał się Jego gorliwym uczniem: Dlatego też jak przez jednego człowieka (chodzi o naszego praojca Adama) grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli... (List Pawła do Rzymian 5:12) Bo nie ma tu różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej... (List Pawła do Rzymian 3:22-23) Wszyscy z natury łamiemy Boże przykazania i normy, a to pociąga za sobą Boży gniew i karę w postaci śmierci, gdyż Stwórca jest moralnie doskonałą i sprawiedliwą Istotą, która nie może przejść obojętnie wobec zła: Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć... (List Pawła do Rzymian 6:23)

Biblia ukazuje, że nie chodzi tutaj jedynie  o  śmierć  fizyczną,  lecz  o coś  znacznie  gorszego: wieczne oddzielenie od Boga i niekończące się cierpienie w miejscu określonym jako "jezioro ognia" - A Śmierć  i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga - jezioro ognia. Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia.. .A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga. (Apokalipsa Św. Jana 20:14,15 i 21:8)  Będzie to ostateczny i pełny wyraz Bożej kary dla tych, którzy lekceważą Jego porządek. W ten dzień Bożego Sądu nie będzie żadnej litości, nic nie pomoże powoływanie się na swoje dobre uczynki, gdyż Biblia uczy również jasno, że nasza grzeszność nie pozwala nam wypełnić przykazań Bożego Prawa w stopniu przez Niego oczekiwanym: Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo. Napisane jest bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wypełnia wytrwale wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa. (List Pawła do Galacjan 3:10). Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za wszystkie. Ten bowiem, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział także: Nie zabijaj. Jeżeli więc nie popełniasz cudzołóstwa, jednak dopuszczasz się zabójstwa, jesteś przestępcą wobec Prawa. (List Jakuba 2: 10-11) Po lekturze przytoczonych wersetów nasuwa się przerażający wniosek, że jesteśmy, jako ludzkość, w beznadziejnej sytuacji przed świętym Stwórcą. Rzeczywiście byłoby tak, gdyby nie fakt, że Bóg, prócz tego, że jest święty, nienawidzący grzechu i sprawiedliwy, jest również Bogiem miłości i łaski!

 

 

 

Dobra Wiadomość!

 

Tu właśnie na scenę dziejów wkracza Jezus Chrystus: 

 

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (Ewang. Jana 3:16)

 

Bóg nie chce śmierci grzesznika, więc w osobie Swego Syna przyjmuje ludzkie ciało, pojawia się między nami i umiera na szorstkim krzyżu Golgoty, jako nasz Zastępca, ofiara za nasze (a więc i Twoje, drogi Czytelniku) grzechy. Przelewa Swą niewinną krew, gdyż ...prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia /grzechów/. (List do Hebrajczyków 9:22)

Bierze na siebie karę, która należy się nam, grzesznym ludziom, aby każdy, kto złoży ufność co do swego zbawienia całkowicie w Jego zastępczej śmierci, mógł otrzymać w darze życie wieczne. Oddajmy w tym miejscu głos Apostołom, którzy tak wyjaśniają sens śmierci Pana Jezusa:

Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. (1 List Piotra 3:18)

On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. (1 List Jana 2:2)

W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1 List Jana 4:10)

Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. (List Pawła do Rzymian 5:8)

Mamy teraz pełny obraz sytuacji: z powodu naszego nieposłuszeństwa jesteśmy skazani przez sprawiedliwego Stwórcę na karę wiecznego umierania. Nasze dobre czyny nie wystarczą, by usprawiedliwić nas z naszych złych czynów. Lecz Bóg wolałby nie posyłać nikogo z nas na wieczne zatracenie. Obmyślił więc plan ratunkowy: posyła Swego ukochanego, bezgrzesznego Syna, by wziął On  na siebie należny nam Boży gniew i w ten sposób uratował od kary za grzech każdego, kto przyzna się do własnej grzeszności oraz niemożności zasłużenia na zbawienie i uwierzy, że ofiara Jezusa Chrystusa, którą złożył na krzyżu, całkowicie pokrywa jego długi wobec Stwórcy. W ten oto sposób śmierć Jezusa na krzyżu zaspokoiła zarówno Bożą sprawiedliwość - kara za przestępstwa została wykonana, jak i Bożą miłość do nas - w miejsce grzeszników, umiera bezgrzeszny Boży Syn! Co za łaska, co za niezasłużone miłosierdzie!

 

W ten oto sposób odnaleźliśmy odpowiedzi na pytania postawione na początku: Chrystus musiał umrzeć, gdyż tylko On, jako bezgrzeszny Bóg-człowiek, mógł całkowicie zapłacić za grzechy całej ludzkości - również Twoje.Nikt z ludzi nie jest w stanie tego zrobić, gdyż nikt z nas nie jest bezgrzeszny - każdy w mniejszym lub większym stopniu łamie Boże przykazania. On umarł przez nas, ale i za nas! Sprawiedliwy za niesprawiedliwych! Co za miłość!                              

 

Śmierć Jezusa na krzyżu była zaplanowana przez Boga Ojca, by zapewnić nam, grzesznikom, możliwość przebaczenia win. Rzymscy żołnierze i żydowski tłum byli tylko nieświadomymi wykonawcami Bożego zamysłu i nie ponoszą za Jego cierpienia większej odpowiedzialności, niż każdy z nas.

 

 

 

Drogi Czytelniku, pozostaje do rozważenia jeszcze jedna kwestia: 

 

Jak ustosunkujesz się do tego, co 2000 lat temu stało się na krzyżu Golgoty? Jakie znaczenie ma to dla Ciebie dzisiaj?

 

Czy przyznasz się do swojej winy przed Bogiem i porzucisz własne, bezsensowne wysiłki zasłużenia na niebo? Czy przestaniesz pokładać ufność co do swego zbawienia we własnej religijności i dobrych uczynkach, a zaufasz zmartwychwstałemu Panu, jako swojemu jedynemu Zbawicielowi, który poniósł karę za Twoje grzechy, spłacając w ten sposób całkowicie Twój dług wobec Boga? Czy chciałbyś zacząć żyć w posłuszeństwie Bogu, czy wolisz nadal służyć pragnieniom swojej grzesznej natury? Czy Chrystus stanie się dla Ciebie od dziś tym, kim być powinien - osobistym Zbawicielem i Panem, czy też pozostanie nadal tylko figurą z krzyża lub postacią z obrazów, wspominaną przy okazji Bożego Narodzenia, Wielkanocy lub innych świąt? Nie odrzucaj Bożej miłości, uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a doznasz całkowitej przemiany swego wnętrza i otrzymasz w darze życie wieczne! Na koniec słowa zarówno zachęty, jak i ostrzeżenia z ust samego Chrystusa: 

 

Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży. (Ewang. Jana 3:36)