Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę,
i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.
Efezjan 2:8
Dom na skale
- wtorek, 31 marca 2009
- Wpisany przez Rafał
"Światła promień w nocy, jesteś nim,
Wszystkim co najdroższe w życiu mym,
Bądź mi tym, kim inni nie są,
Mą nadzieją i pociechą,
Lampą na pustyni bądź mi,
Tym co zbawia, a nie sądzi,
Tym, co życie dał, za duszę mą..."
W weekend 21 i 22 marca 2009 r. miałem wielką przyjemność być wraz z moją żoną Kasią oraz z pastorem Irkiem, siostrą Ewą i bratem Filipem w zborze zielonoświątkowym w Chełmie, gdzie pastorem jest Mirosław Kulec. Była to wizyta dla mnie szczególna. Przede wszystkim dlatego, że mogłem poznać osobiście pastora Kulca, przez którego Bóg przemówił do mnie przed moim nowym narodzeniem w maju 2008 r. Mogłem też razem ze sporą grupą osób posłuchać wspaniałego koncertu Irka i Ewy, który jak się okazało nie był wcale koncertem... Jestem bardzo zbudowany czasem spędzonym z braćmi i siostrami w zborze "Dom na skale" i chciałbym się krótko podzielić z Tobą moimi refleksami z tego wyjazdu.
"Dom na skale" - jakże trafna to nazwa dla zboru, który wygląda właśnie na dom zbudowany na najtrwalszej z możliwych skał. I nie chodzi tutaj oczywiście o budynek, tylko o zborowników, którzy tworzą żywy kościół Jezusa Chrystusa. Tak, tylko Jezus może być skałą, na której warto budować swoje życie. I tak się właśnie dzieje w Chełmie.
Mirosław Kulec - pastor, przyjaciel, sługa Boży, człowiek niezwykły, choć z tym ostatnim on sam by się zapewne nie zgodził. Czy w zasadzie muszę coś więcej o nim pisać? Jeśli czytasz moje artykuły od czasu do czasu, to na pewno zauważyłeś, że wiele z nich opartych jest na kazaniach pastora Kulca. Jeśli jeszcze nie słuchałeś żadnego z jego kazań, to nie zwlekaj. Warto. Bóg wyraźnie przemawia przez niego, o czym przekonało się już wiele, wiele osób. Podczas naszego pobytu mogliśmy poznać również Gosię, żonę pastora. Jest to osoba niezwykle ciepła i niezwykle skromna. Jest wspaniałą podporą ich małżeństwa, w zdrowiu oraz w chorobie. Poznaliśmy też czwórkę ich dzieci i szkoda tylko, że nasz Wiktorek nie mógł się z nimi pobawić, gdyż został w Białymstoku. Wierzę jednak, że i ku temu będzie jeszcze okazja.
Zborownicy - poznaliśmy bliżej kilka osób, spotkaliśmy się z bardzo ciepłym i serdecznym przyjęciem z ich strony. Nie było zbyt wiele czasu na dłuższe rozmowy, ale zdążyłem zauważyć, że tworzą oni wspólnotę opartą na miłości, opartą na Jezusie. Ich relacje z pastorem nie są związane tylko z niedzielnym nauczaniem. Po prostu wszyscy razem tworzą rodzinę Bożą, w radości i w smutku, w zwycięstwach i porażkach... Dziękuję w tym miejscu Igorowi za przepyszną kolację ze smażoną rybą, w której nie znalazłem ani jednej ości :)
Sobotni koncert - zagrany z marszu i bez dźwiękowca, który miał akurat egzamin. Wielokrotnie miałem już przyjemność słuchać zarówno Irka, jak i Ewy. Jednak ten wieczór był jakiś szczególny. I wcale nie dlatego, że nasi wykonawcy się jakoś szczególnie do koncertu przygotowywali. Ewa nawet nie wiedziała, że oprócz zaśpiewania kilku piosenek będzie zorganizowane oddzielne, sobotnie spotkanie. Irek zapomniał o tym wspomnieć :) Po prostu oni śpiewają o Bogu i dla Boga, ku zbudowaniu ludzi, często po prostu z marszu. A grają i śpiewają przepięknie. Współpracują zresztą ze sobą już od kilku lat i w planach jest wydanie ich płyty z istniejącymi już kompozycjami. Wracając jednak do tego, że był to czas jakiś szczególny. Najlepiej zobrazują to słowa pastora Kulca wypowiedziane po koncercie, że był to wspaniały czas modlitwy: "Jeśli to miał być koncert, to nie udało się wam. Jeśli to miało być spotkanie modlitewne, Bóg odebrał swoją chwałę, chwała Jezusowi". Należy tutaj dodać, że pomiędzy pieśniami Irek podzielił się kilkoma niezwykłymi świadectwami, mini kazaniami, w których opowiadał o działaniu Boga w jego życiu i życiu ludzi, których spotkał na swojej drodze. Dodajmy do tego niezwykle wyczuwalne działanie Ducha Świętego w tym dniu, od czego zresztą powinienem zacząć refleksje na temat tego koncertu.
Koncertu możesz posłuchać pod tym linkiem. Wkrótce mamy wszyscy nadzieję na koncert Irka i Ewy w Białymstoku. Wówczas być może powstanie płyta "live", do zakupienia której będę gorąco zachęcał na naszej stronie.
Niedzielne nabożeństwo - pieśni w wykonaniu sióstr ze zboru oraz Irka i Ewy, kilka jak zwykle trafnych słów pastora Kulca, poruszające kazanie pastora Irka (do posłuchania tutaj), spontaniczne modlitwy zborowników. Czułem się w tym wszystkim bardzo dobrze, pomimo że byłem w zborze zielonoświątkowym po raz pierwszy. Dziękuję Bogu za to, że nie jest to dla mnie żaden problem. Tak jak wiele razy już pisałem na tej stronie. Nie liczy się to, w jakiej jesteś denominacji, ale to, czy jesteś człowiekiem nowo narodzonym, który zaufał Jezusowi i Jemu powierzył swoje życie. Liczy się to, czy w danej społeczności jest głoszona prawdziwa Ewangelia. A tak jest właśnie w Chełmie. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
Pastor Irek - dzięki wspólnemu wyjazdowi mogliśmy wraz z Kasią spędzić z nim trochę czasu i porozmawiać na wiele ważnych tematów. W ostatnim czasie Bóg doświadcza Irka dość mocno i chyba tylko dzięki jego wielkiej wierze i oddaniu Jezusowi, Irek nie poddaje się i realizuje cele, które Bóg przed nim niewątpliwie stawia. Dziękuję Bogu za to, że postawił Irka na naszej drodze i za to, że tak jak przez pastora Kulca Bóg do nas przemówił. Tutaj podzielę się taką ciekawostką, o której wspomniał pastor Kulec, że piosenki Irka były znane już wiele lat temu w Chełmie i przyczyniły się w sposób znaczący do wzrostu duchowego pastora Kulca, oraz kilku innych zborowników. Tak o to historia zatoczyła małe koło.
Pierwsza, czyli nie ostatnia wizyta - tak powiedział do nas pastor Kulec, a my oczywiście zaprosiliśmy go wraz z rodziną i delegacją zborową do Białegostoku. Bardzo liczymy na przyjaźń i wzajemne usługiwanie słowem oraz pieśniami między naszymi zborami. Wierzę w to, że już jesteśmy zborami sobie bliskimi, pomimo dość znacznej odległości. Wierzę w to, że nasze wzajemne relacje będą się w przyszłości pogłębiały i wpłynął na budowę i wzmacnianie kościoła Jezusa Chrystusa w naszych miastach.
Na koniec chcę podziękować mojej Kasi za obecność i wsparcie, oraz dla Filipa za bezpieczne zawiezienie nas tam i z powrotem.
Ale przede wszystkim dziękuję Bogu, bez którego nic nie moglibyśmy uczynić...
"Tyle jest szans, by zobaczyć Ciebie, w dziełach Twych,
Objawiasz jak niezmierzony jesteś pośród nich,
Tak cierpliwie wciąż na tej drodze czekasz, na nas sam,
Ile jeszcze szans sercu dasz człowieka, ile szans?
Tyle jeszcze szans dajesz nam..."
Amen.



